| Start | Regulamin | Porady | Nasze Adopcje | Historie | Dokumenty | Plakaty | Bannery | Grupa Adopcyjna |

.

Archiwum notatek zdjętych z rubryki "Z ostatniej chwili"

(data rozpoczęcia archiwizacji 21 listopad 2005 r.)


24 lutego 2010 r.

Szanowni Państwo,

     W tym momencie na stronie adopcyjnej znajduje się blisko 60 ogłoszeń adopcyjnych. Nie wszystkie króliczki mają już ogłoszenie na WWW, więc w sumie uszaków czekających na nowe domy jest dużo więcej. Brakuje nam miejsc, w których uratowane zwierzęta mogłyby w cieple i spokoju czekać na nowe domy.

     W związku z trudną sytuacją gorąco prosimy wszystkich Państwa, którzy mogą czasowo przygarnąć króliczka, o kontakt pod numerem telefonu 606-398-130 lub e-mail: gosia.roszko@kroliki.net

     Stowarzyszenie pomoże Państwu w tymczasowej opiece, nie tylko służąc informacjami, ale także wypożyczając klatki, transportery, dostarczając części pożywienia, a także finansując kastracje czy ponosząc koszty ewentualnego leczenia.

     Tymczasowa opieka jest tą formą pomocy Stowarzyszeniu, która jest zawsze mile widziana i której nam zawsze brakuje, a obecnie sytuacja jest wręcz dramatyczna. Porzucanych królików jest tak wiele, że sami członkowie SPK nie dają rady zaopiekować się wszystkimi. Króliczki przechowują nasi przyjaciele, forumowicze, zaprzyjaźnione osoby, wolontariusze schronisk, ale to niestety nie wystarcza...

     Być może ktoś z Państwa zastanawia się nad towarzyszem dla swojego króliczka? Być może ktoś z Państwa chciałby pomóc bezdomnemu zwierzęciu, a kocha króliki i ma możliwość czasowej opieki?

     Bardzo prosimy wszystkie chętne osoby o pomoc. Każde zgłoszenie to szansa kolejnego króliczka na nowe życie: nie w chłodzie i z pustym brzuszkiem, ale bezpieczne, z własną miseczką i kochającą nową rodziną.

             Członkowie Grupy Adopcyjnej
             Stowarzyszenia Pomocy Królikom



19 lutego 2010 r.

     Miło nam  poinformować, że z dniem 19 lutego 2010 roku powracamy do starych adresów email w domenie króliki.net

     Lista aktualnych adresów znajduje się na stronie Grupy Adopcyjnej.
     Adres główny adopcji to: adopcje(at)kroliki.net

     Poczta z poprzednich adresów będzie odbierana jeszcze przez jakiś czas.
     Przepraszamy za utrudnienia.


05 lutego 2010 r.

Szanowni Państwo,

     Dzięki pracy kilkunastu inspektorów adopcyjnych w 2008 roku nowe domy znalazło ponad 100 króliczków. W roku ubiegłym liczba ta znacznie wzrosła, bowiem przez 2009 r. adoptowali Państwo 166 uszatych indywidualności, które teraz szczęśliwie żyją w różnych zakątkach naszego kraju. Dziękujemy tym z Państwa, którzy przyjęli króliczka pod swój dach i życzymy, aby codzienne obcowanie z uszatym przyjacielem pełne było uśmiechu i samych miłych niespodzianek.

     Ten adopcyjny sukces nie mógłby mieć miejsca, gdyby nie pomoc wszystkich ludzi dobrej woli, którzy pomagali króliczki przewozić po Polsce, którzy opiekowali się nimi, kiedy czekały na uśmiech od losu, którzy wreszcie dawali nam siłę i dzielili się wiarą, że to, co robimy, naprawdę robić warto. Niestety nie jesteśmy w stanie wymienić ich wszystkich z imienia i nazwiska, lecz jesteśmy im za wszystko wdzięczni gorąco i z całego serca.

     Szczególne podziękowania chcieliśmy przekazać użytkownikom Forum SPK, którzy śledzą aukcje internetowe, serwisy społecznościowe i różne portale informacyjne, odwiedzają sklepy zoologiczne, zdecydowanie reagują na niepokojące sygnały i - wykorzystując nowoczesne techniki informacyjne - wspierają edukację "króliczą" na szeroką skalę. Dziękujemy Wam, Drodzy Forumowicze, za każdego wysłanego e-maila, za każdy nakręcony film, za każdą rozdaną ulotkę i za to, że chcecie wraz z nami zmieniać świat na lepsze.

             Członkowie Grupy Adopcyjnej
             Stowarzyszenia Pomocy Królikom



02 lutego 2010 r.

Szanowni Państwo,

     Serdecznie prosimy o pomoc dla królików uratowanych z pseudohodowli pod Wrocławiem. W wyniku przeprowadzonej interwencji Straż dla Zwierząt odebrała kilkadziesiąt zwierząt (wiele z nich ciężko chorych) różnych gatunków. Stowarzyszenie zobowiązało się pomóc królikom. W dniu dzisiejszym króliki są już bezpieczne u naszych wolontariuszy, jednak są w złym stanie: niektóre są chore, inne w zaawansowanej ciąży. Niczym nie zawiniły, że tak je skrzywdzono... Pomóżcie nam je ratować! Będziemy wdzięczni na każdą pomoc dla tych zwierzątek - potrzebne jest zarówno wsparcie finansowe, jak i rzeczowe.

     Dane do przelewu:

STOWARZYSZENIE POMOCY KRÓLIKOM
ul. Okopowa 43/51
01-059 Warszawa
nr rachunku: 83 1020 1013 0000 0102 0133 0554
wpisując w tytule przelewu: NA LECZENIE KRÓLIKÓW


Paczki z granulatami, suszkami czy siankiem prosimy wysyłać na adres:
Miejskie Schronisko dla Zwierząt w Toruniu
ul. Przybyszewskiego 3
87-100 Toruń



Uszate serduszka czekają na nas każdego dnia...

             Stowarzyszenie Pomocy Królikom



24 stycznia 2010 r.

     Z powodu problemów z serwerem i pocztą adopcyjną od dnia 24 stycznia 2010 adresy email inspektorów ds. adopcji oraz główny adres adopcyjny w domenie kroliki.net będą nieaktywne.

     Wszyscy inspektorzy ds. adopcji posiadają teraz konta w domenie gmail.com.
     Lista aktualnych adresów znajduje się na stronie Grupy Adopcyjnej.
     Adres główny adopcji to:
adopcje.kroliki(at)gmail.com


20 listopada 2009 r.

Szanowni Państwo,

     Serdecznie przepraszamy za wszelkie utrudnienia, jakie napotkali Państwo z powodu trwającej dwa tygodnie awarii naszych serwerów. Staraliśmy się, aby brak dostępu do naszych stron był dla Państwa jak najmniej uciążliwy i trwał jak najkrócej, jednak w trakcie prac okazało się, że problemy techniczne są poważniejsze, niż początkowo zakładaliśmy. Przez większość czasu trwania awarii nie działała nam – oprócz forum i strony głównej – również poczta adopcyjna, w związku z czym Państwa e-maile adresowane do nas wracały z komunikatami o błędzie, a wysyłane przez nas do Państwa – nie docierały. Z tego też powodu aktualizacja strony adopcyjnej odbywała się z opóźnieniem. Zdajemy sobie sprawę z tego, że suma powyższych przyczyn złożyła się na Państwa niezadowolenie z funkcjonowania serwisu i wpłynęła na zniecierpliwienie brakiem możliwości kontaktu. Jeszcze raz bardzo mocno Państwa przepraszamy i mamy szczerą nadzieję, że skutkiem awarii nie będzie utrata zaufania, którym nas Państwo darzycie. Jednocześnie chcieliśmy zapewnić Państwa, że dokładamy wszelkich starań, aby podobna sytuacja nie powtórzyła się w przyszłości.
     Wszystkie osoby, które w dniach 2–16 listopada 2009 r. wysłały do nas e-maile w sprawie adopcji i nie otrzymały odpowiedzi, uprzejmie prosimy o ponowny kontakt.
     Obecnie większość funkcjonalności działa prawidłowo. Forum tymczasowo działa pod adresem http://spk.1.neteasy.pl/, jednak w najbliższym czasie wróci pod dotychczasowy adres, czyli www.forum.kroliki.net, o czym poinformujemy Państwa osobnym komunikatem.
     Wszelkie uwagi dotyczące funkcjonowania naszych stron prosimy wysyłać na adres web@kroliki.net – będziemy wdzięczni za każdą wskazówkę, która pomoże nam doskonalić serwis, aby jak najpełniej odpowiadał Państwa oczekiwaniom.

             Z wyrazami szacunku,

             Zarząd Stowarzyszenia Pomocy Królikom



11 listopada 2009 r.

Adopcja Tymka

    Drodzy sympatycy króliczków, chcielibyśmy przedstawić Wam naszego szczególnego „tymczasowicza” – Tymka. Jest to króliczek o dużych gabarytach i tako samo wielkim sercu. Poszukuje domku, w którym mógłby wieść spokojne królicze życie.
    Tymek to rasowy baran francuski, waży ponad 6 kg, jest bardzo oswojony z człowiekiem sam garnie się do ręki. Nie jest płochliwy jak zwyczajna miniaturka. Nie starszą go nagłe hałasy, jest odważny i bardzo delikatny wobec dzieci. Poszukujemy mu domu z ludźmi o szczególnym sercu dla zwierząt. Króliczek potrzebuje tez dużo miejsca na wybieganie, naszym marzeniem jest, dom z ogrodem, gdzie Tymek mógłby śmiało spędzać miesiące letnie w zagrodzie na podwórku. W zimie musi być w domu i mieć miejsce na swoje bryki. Wszelkie informacje o króliczku dostaną Państwo pod numerem telefonu 606-398-130 lub pod adresem e mail gosia.roszko@kroliki.net, regulamin adopcji jest podany w linku powyżej.
    Być może Tymuś czeka właśnie na Ciebie...


29 września 2009 r.

Drodzy Przyjaciele i Sympatycy Stowarzyszenia Pomocy Królikom !

     Wraz ze zbliżaniem się końca roku topnieją fundusze Stowarzyszenia - obecnie jesteśmy zadłużeni w warszawskich lecznicach na grubo ponad tysiąc złotych, a chorych i potrzebujących leczenia króliczków przybywa. Na kolejne dotacje liczyć możemy dopiero po nowym roku, tak więc zwracamy się do Was z gorącą prośbą o pomoc. Bez niej nie będziemy mogli ratować króliczków, których zdrowie i życie są zagrożone. One nie mogą czekać. One nie mogą poprosić o pomoc. W ich imieniu prosimy Was: jeśli tylko możecie, wesprzyjcie nas finansowo – tu każda najdrobniejsza kwota ma znaczenie, bo razem możemy naprawdę wiele.

     Dane do przelewu:

STOWARZYSZENIE POMOCY KRÓLIKOM
OKOPOWA 43/51
01-059 WARSZAWA
nr rachunku: 83 1020 1013 0000 0102 0133 0554
wpisując w tytule przelewu: NA LECZENIE KRÓLIKÓW

     Dziękujemy Wam, że tak bardzo nam pomagacie! Dzięki Wam porzucane, cierpiące króliczki mają szansę na normalne, zdrowe i szczęśliwe życie. Nie pozwólmy, aby wysokie koszty leczenia odebrały im tę szansę...


Stowarzyszenie Pomocy Królikom


9 kwietnia 2008 r.

Adopcja Krecika

    18 lutego 2008 r. nowy domek znalazł Krecik, króliczek bez oczu. To była szczególna adopcja. Kret prawie rok mieszkał w szpitalu lub przechowalni. Przeszedł dwie skomplikowane operacje oczu. Wreszcie znalazła się rodzina, która chciała mieć w domu właśnie takie zwierzę jak on.     Otoczony opieką zmienił się nie do poznania: Krecik jest w dobrej formie jest aktywny, ma dobry apetyt, ochotę na eksploracje domowe, przytulanie itp. Zwłaszcza ta ostatnia cecha daje nam dużo radości. Jest wesołym odważnym króliczkiem, który uczy się terenu, po którym biega na pamięć. Jego niepełnosprawność nie przeszkadza mu w buszowaniu po łóżku, balkonie czy podwórku, na który jest wyprowadzany przez swoją uroczą panią Dorotkę. Okazało się, że jego ulubionym daniem są świeże stokrotki.

    Wszystkim, którzy zajmowali się Kretem serdecznie dziękuję, ale w szczególności uśmiecham się do Dorotki i jej mamy, Pani Danusi za to, że dały szansę choremu króliczkowi na normalne dobre życie.



Więcej zdjęć Krecika w nowym domu


17 lutego 2008 r.

Szanowni Państwo !

     Brakuje nam miejsc w przechowalniach dla 16 warszawskich, bezdomnych królików.
     Prosimy o zgłaszanie się do nas osób, które zdecydowałyby się przechować królika do czasu znalezienia mu domu przez nasz dział adopcji lub określonego przez Państwa i pośrednika adopcyjnego.

     Czas przechowania nie może być krótszy niż miesiąc, ponieważ ciągłe zmiany miejsca są dla zwierzątek bardzo stresujące.
Zapewniamy wypożyczenie klatki SPK dla każdego z królików oraz w miarę możliwości także siano i granulat.

     Prosimy zainteresowane osoby o zgłaszanie się pod nr tel 609-174-962 lub na forum:

http://forum.kroliki.net/viewtopic.php?p=38464#38464

    Prosimy, przyjmijcie króliczka pod swój dach...
To znakomita okazja, aby poznać te urocze zwierzątka i , być może, wstęp do wielkiej przyjaźni na całe życie.


29 stycznia 2008 r.

Podsumowanie adopcji w 2007 roku

     Rok 2007 okazał się szczęśliwy dla około 130 króliczków. Dzięki zaangażowaniu kilkunastu wspaniałych wolontariuszek Grupy Adopcyjnej uszatki znalazły kochających opiekunów i nowe domy. Po raz pierwszy od czasu założenia Stowarzyszenia Pomocy Królikom możemy pochwalić się tak doskonałymi wynikami w adopcjach króliczków.
    Ubiegły rok to dla grupy okres wielu zmian organizacyjnych i personalnych. Do ułatwienia pracy i osiągnięcia takich efektów przyczyniło się przede wszystkim opracowanie regulaminów i formularzy przyjęć, założenie adresów email w domenie kroliki.net, a także usprawnienie przepływu informacji.

    Ten fantastyczny rezultat to efekt wytężonej, całorocznej pracy kilkunastu osób, które poświęcając swój wolny czas, zapewniły niechcianym króliczkom nowe życie.


1 sierpnia 2007 r.

Tragiczna śmierć porzuconego króliczka

Stowarzyszenie Pomocy Królikom przeprowadziło kolejną interwencję ratowania wyrzuconego na ścieżkę leśną królika. Niestety mimo poświęcenia inspektorów ze Stowarzyszenia nie udało się go uratować. Apelujemy do wszystkich: zwierzęta to żywe, czujące istoty! Jeżeli nie chcesz dalej zajmować się zwierzątkiem, Twoim moralnym obowiązkiem jest znalezienie mu nowego dobrego domu! Każdy może zwrócić się do nas z prośbą o pomoc w szukaniu króliczkowi nowego opiekuna.

>>> Relacja z interwencji <<<


22 lipca 2007 r.

20 lipca - w nocy z czwartku na piątek, do krakowskiego schroniska został podrzucony króliczek - szukamy dla niego dobrego domu

Króliczek to niekastrowany, długowłosy, biały samczyk, raczej młody - jednak bardzo wyniszczony i wychudzony. Maluch jest chory - ma wadę zgryzu, ropnia na policzku i podejrzenie pasterelozy. Gdy polepszy się jego ogólny stan czeka go zabieg usunięcia ropnia i być może kastracja. Na razie jest leczony antybiotykami i dostaje środki przeciwbólowe.

Na szczęście królasek bardzo chce żyć i ma ogromną wolę walki. Zjadł gerberki, próbuje też innego jedzonka. Pojawiły się bobki. Jak stan króliczka się poprawi, maluch zostanie prześwietlony, usunięty zostanie ropień, można będzie też go kastrować. W azylu panuje zasada, że jeśli ktoś zaadoptuje chorego zwierzaka to azyl zapewnia bezpłatna opiekę weterynaryjną, aż do całkowitego wyleczenia.

Może znajdzie się ktoś kto mógłby mu zapewnić dobry, kochający dom (w Krakowie lub bliskiej okolicy) - jakiego pewnie nigdy nie miał?? Wszelkich informacji na temat króliczka udziela brrunia - Jola Wojtycza tel. 668 155 117 i mail: brrunia@o2.pl


17 luty 2007 r.

BŁĘKITNY KRÓLIK ZNALEZIONY NA ŚMIETNIKU, o którym poniższa historia - został przewieziony do swojego nowego domu :-)

9 lutego otrzymaliśmy zgłoszenie od inspektorki Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami - Diany Malinowskiej - że w okolicach ul.Bellottiego został znaleziony na śmietniku królik zamknięty w klatce.

Tego dnia było bardzo zimno, jednak królik miał wielkie szczęście. Znalazła go kobieta, która wiedziała jak w takim przypadku postąpić - najpierw poszła do lecznicy na ul. Bellottiego - okazało się tam, że takowy królik nie był poddawany wcześniej leczeniu. Potem powiadomiła Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami.

Inspektorka TOZu powiadomiła następnie Stowarzyszenie Pomocy Królikom i w wyniku szybkiej interwencji, zawieźliśmy go do szpitala dla zwierząt OAZA na ul. Potocką, gdzie przebywa obecnie.

Po badaniu okazało się, że królik był bardzo zaniedbany, brudny, z odparzoną nóżką oraz zapaleniem pęcherza moczowego...


Stowarzyszenie Pomocy Królikom przypomina, że porzucanie żywego zwierzęcia, tym bardziej na śmietniku i w środku zimy, jest przestępstwem na mocy Art.6 punkt 1 oraz punkt 2 podpunkt 11 Ustawy o Ochronie Zwierząt z 21 sierpnia 1997r.

Niech dobrze zapamietają sobie to osoby, które w taki sposób się zachowują! Kara za ten czyn regulowana jest przez Art.35 punkt 1 i 2 powyższej ustawy - grzywna, ograniczenie wolności lub pozbawienie wolności nawet do lat 2.

W chwili obecnej królik jest jeszcze w trakcie leczenia, przebywa w lecznicowym szpitalu i oczekuje na adopcję (są już pierwsze zgłoszenia osób chętnych zaofiarować królikowi spokojny dom i prawidłową opiekę). Koordynatorem adopcyjnym Błękitnego jest Jacek Adaszewski - tel. 0-502 758 070, truchcik@op.pl


W ramach wsparcia Stowarzyszenia w utrzymaniu i pokryciu kosztów hospitalizacji, badań oraz opieki weterynaryjnej w okresie do momentu przekazania króliczka w dobre ręce, wszystkich gotowych zaofiarować swą pomoc prosimy o wpłaty na konto stowarzyszenia z dopiskiem "Błękitny"

>>> WIĘCEJ ZDJĘĆ BŁĘKITNEGO <<<


01 luty 2007 r.

JAK WIELE JESZCZE CZEKA NAS TAKICH HISTORII? BEZMYŚLNOŚĆ CZY OBOJĘTNOŚĆ KIERUJE CZŁOWIEKIEM, KTÓRY NIE REAGUJE NA CIERPIENIE ZWIERZĘCIA WE WŁASNYM DOMU?

Przeczytajcie tą relację osoby z naszej Grupy Adopcyjnej:

"Króliczka rasy baran postanowiono oddać, ponieważ lekarz poinformował przyszłych rodziców, że posiadanie zwierzęcia w okresie ciąży może spowodować jej zagrożenie...

Dostałam maila z informacją, że mam znaleźć królikowi nowy dom lub ewentualnie przechowalnię, jeśli nie uda mi się owe zadanie, królik będzie uśpiony.

Pojechałam po królika do właścicieli. Wzięłam go z całym wyposażeniem oraz sporą wyprawką - siano, Megan, ściółka. Nie zauważyłam jednak, że królik jest chory. Wprawdzie Tomek widział u Grubaski brzydką sierść, ale nie wpatrywaliśmy się w nią tak dokładnie. Po chwili zauważyłam olbrzymie pazury u królika, niektóre były połamane, potem zagrzybione uszy. Stwierdziliśmy, że w takim stanie nie możemy oddać zwierzęcia do adopcji, mimo że właśnie jechaliśmy do przyszłej właścicielki. Zamiast do niej, musieliśmy pojechać do weterynarza.

Oczywiście królica ma grzybicę. Lekarz stwierdził, że królik jest ogólnie zaniedbany: bardzo długie pazury, chorobę skóry i otyłość. Poinformował nas także o tym, że właściciel takiego zwierzęcia może zarazić się na grzybicę. W tym momencie juz nie było mowy o adopcji. Zadzwoniłam do pani, która miała zajmować się Grubaską, że nie mogę oddać króla z powodu zaawansowanej grzybicy. Zadzwoniliśmy również do byłego właściciela, który powiedział, że był u weterynarza, ten podobno dał zastrzyk i powiedział, że choroba ustąpi.

Sytuacja zakończyła się tym, że - przed nami długie leczenie grzybicy u króliczki. Samiczka jest u nas, ma dużą klatkę i cały czas domaga się jedzenia. Już po kąpieli w szamponie jodowym i popryskaniu immawerolem skóra nie była tak zaogniona. Myślę, że królik jest zadowolony. Miejmy nadzieję, że wszystko dobrze się skończy."


... pewnie każdemu czytelnikowi nasuwa się szereg pytań, a oburzenie jest dominującym w tej chwili uczuciem :-(

PAMIETAJCIE: ZWIERZĘ TO ŻYWE STWORZENIE! CZUJE, CIERPI, MYŚLI - NA SPOSÓB, ADEKWATNY DO SWOJEGO GATUNKU. JEŚLI DECYDUJECIE SIĘ NA PRZYGARNIĘCIE GO POD DACH SWOJEGO DOMU MUSICIE LICZYĆ SIĘ Z TYM, ŻE ONO BĘDZIE WYMAGAŁO UWAGI, OPIEKI I POŚWIĘCENIA Z WASZEJ STRONY. PRZEMYŚLCIE TO WCZEŚNIEJ!


22 stycznia 2007 r.

10 stycznia 2007 r. - szczęśliwy dzień dla króliczka Rysia :-) Przeczytajcie notatkę z adopcji:

>>> NASZE ADOPCJE <<<







11 grudnia 2006 r.

Dnia 6 grudnia 2006 r. do nowego domku pojechał Gagatek - młodziutki baranek, który dzięki dobremu sercu Justyny z Krakowa został wykupiony ze sklepu zoologicznego gdzie przebywał w maleńkim akwarium. Króliczkowi życzymy dużo miłosci w nowym domku.







SPK PONOSI DUŻE WYDATKI ZWIĄZANE Z LECZENIEM KRÓLIKÓW

W ostatnim czasie mieliśmy trzy interwencje, w wyniku których trafiły do nas chore zwierzęta. Obecnie leczymy Szczęściarza z powodu świerzbowca (choroba była zaawansowana: wymagał kilkakrotnego czyszczenia zaatakowanego ucha i podawania leków).

Konsultacji wymagała też Farciarka (do lecznicy trafiła z zatorem, królik został wzięty z mieszkania, w którym był od kilku dni sam i oprócz makaronu dla psa i kapusty nie miał nic innego do jedzenia).

Teraz pod nasza opiekę została jeszcze oddana króliczka Lala z ropniami około-zębowymi...

W związku z tym zwracamy się do Państwa z prośbą o dofinansowanie. Na leczenie tych królików potrzebne będzie jeszcze sporo pieniędzy, jednak jeśli My im nie pomożemy, nikt tego nie zrobi.



7 października 2006 r.

SERDECZNE PODZIĘKOWANIA DLA MRU, ZA POMOC W AKTUALIZACJI STRONY ADOPCYJNEJ - na łamach komunikatów "Z ostatniej chwili" pozwala sobie zamieścić niejaki "ziabak" ;-)

Po dwumiesięcznej przerwie w pracach nad stroną powracam - Monika Adaszewska.

Wszystkie osoby śledzące losy garażowego króliczka Bzika zapraszam do tematu królik w garażu na stowarzyszeniowym Forum dyskusyjnym, gdzie zamieszczam aktualne notki z postępów w leczeniu króliczka - bo jeszcze ono cały czas trwa...


26 czerwca 2006 r.

Dziś w rubryce potrzebujących pomocy gości na króliczej stronie kot. Przeczytajcie jego historię:


O kocie, który próbował latać...

We wtorek późnym wieczorem naprzeciwko mojego okna wylądował kot. Niestety nie było to miękkie lądowanie... zwierzak spadł z dziewiątego piętra na bardzo twarde podłoże. Kiedy moja mama pobiegła szukać właściciela ja próbowałam uspokoić przerażonego i przeraźliwie miauczącego kociaka. Sprawa wyglądała poważnie - ciężki oddech, duszności. Właścicielka, która przybyła na miejsce nie chciała jechać ze mną do lecznicy. Taksówkarz gnał jak szalony, a ja modliłam się, żeby nie było za późno na pomoc.

Lekarz skontaktował się z właścicielką, przedstawił jej sytuację i oszacował wstępny koszt leczenia na kilkaset złotych. Kobieta zrezygnowała z ratowania kociaka. Zdecydowałam się pokryć koszty leczenia i adoptować kota.

Kot dostał zastrzyki przeciwwstrząsowe, niestety rtg wykazał odmę. Trzeba było szybko ściągnąć powietrze z płuc - udało się - zwierzak zaczął oddychać z wyraźną ulgą. Dalsze oględziny nie wyglądały dobrze: co najmniej dwie kończyny są w kilku miejscach złamane. Złamania są otwarte. Lekarz oczyszcza rany. Pozostało nam tylko czekać czy zwierzę przeżyje.

W tej chwili szanse na przeżycie są bardzo duże. Jednak kot musi przejść skomplikowaną operację złamanych kończyn. Koszt samej operacji jest bardzo wysoki aż 1900 złotych. Nie przeprowadzenie operacji oznacza konieczność uśpienia.

Zdecydowałam się ratować kociaka - w końcu spadł mi z nieba...

Jest to dla mnie bardzo duża suma i samej trudno mi będzie ją zebrać. Jeżeli ktoś z Was lub Waszych znajomych chciałby pomóc to będę bardzo wdzięczna za każdą złotówkę.



Można też zostawić pieniądze w Lecznicy OAZA na ul. Bellotiego 1/8. To zaprzyjaźniona lecznica, która pomaga mi w zebraniu funduszy na leczenie. W takim przypadku proszę zaznaczyć, że chodzi o leczenie rudego kotka i podać moje nazwisko.

Załączam zdjęcia kotka i opis jego stanu w momencie przyjęcia do lecznicy.

Z góry dziękujemy za pomoc. Pozdrawiam serdecznie, Magda


23 maj 2006 r.

Niestety sprawa choroby Bzika powraca :(

W minioną sobotę królik zaczał kichać, w niedzielę już był widoczny wysięk z lewej dziurki nosa - była wizyta w lecznicy, ale nie zastaliśmy lek. Izy Grudzińskiej, która go prowadzi od początku, więc tak naprawdę nic Bzik wtedy ani nie dostał ani nie było konkretnego badania.

Wczoraj Bzik pojechał z powrotem do lecznicy - został na badanie do dziś. Sytuacja wygląda tak, że prawdopodobnie z zębami po lewej stronie może dziać się podobna historia co po tej leczonej. Na razie Bzik dostał antybiotyk do podleczenia tego kataru, bo wysięk jest biały co wskazuje na stan zapalny i po tygodniu ma przyjść na kontrol. Dostał też skierowanie na kontrolny rentgen, aby bez upewnienia się nie wyrywać mu zębów po drugiej stronie.

Leczenie więc się nie zakończyło :-( i wygląda to nieciekawie... (szczególnie, że nie dam rady w obecnej sytuacji finansować dalszego ciągu leczenia - ziabak). Potrzebne jest znów wsparcie...

Po raz drugi więc zwracamy się z prośbą o wsparcie finansowe na kontynuację leczenia Bzika. Każda, wpłata na nasze konto, opatrzona dopiskiem "królik z garażu" przeznaczona zostanie na ten cel.


09 maj 2006 r.

Trwające od 23 lutego leczenie Bzika - króliczka, który był do momentu odebrania przez przedstawicieli Stowarzyszenia Pomocy Królikom, trzymany w garażu jednego z warszawskich budynków - zostało pomyślnie zakończone :-) Ostatnia wizyta kontrolna stanu zębów i miejsc po leczonych ropniach wykazała, że wszystko już ładnie się zagoiło, nie ma śladów ropy a pozostałe zęby są stabilne i nic nie wskazuje na to, by powstawały nowe ropnie. Dzieki Waszemu wsparciu i fachowej opiece lekarzy weterynarii z warszawskiej lecznicy OAZA Bzik jest zdrowy.

Serdecznie dziękujemy wszystkim zaangażowanym w organizowanie pomocy dla Bzika, no i oczywiście lekarzom z lecznicy OAZA, a w szczególności lek. wet. Izabeli Grudzińskiej, która zajmowała się Bzikiem od samego początku. Wielkie brawa za fachową opiekę lekarską na bardzo wysokim poziomie!

Podczas ostatniej, sobotniej kontroli z użyciem środka usypiajacego Bzik miał jeszcze raz płukane kanaliki łzowe. Kilka dni przed planowaną wizytą dało się zauważyć niewielkie łzawienie lewego oczka. Okazało się, że kanalik był ponownie "zabrudzony" i podczas płukania dużo tych zanieczyszczeń wypłynęło wraz z płynem. Przez tydzień, zgodnie z zaleceniami lekarki, Bzik będzie miał wpuszczane do oka kropelki z antybiotykiem, a po 2 tygodniach planowana jest wizyta kontrolna.

... a na koniec tego wpisu taka oto informacja: Bzik zostaje u mnie (ziabak ;-)) na stałe. Nie miałabym sumienia go oddać po tych kilku miesiącach spędzonych razem...


18 kwietnia 2006 r.

Od dziś wprowadzamy stopniowo zmiany w prezentacji króliczków adopcyjnych. Pierwsze trzy ogłoszenia w nowej formie są już zamieszczone po prawej stronie. Informacje o danych króliczkach będą sprowadzone do jednolitej formy, jaką prezentujemy na poszczególnych podstronach. Wypunktowanie danych pozwoli nam na przejrzystą prezentację i wyeliminuje - mamy nadzieję - nieścisłości, jakie w niektórych przypadkach pojawiały się w rozbudowanej treści ogłoszeń. Trzy pierwsze ogłoszenia nie zawierają jeszcze zdjęć królików, ale będą one uzupełnione w miarę napływania materiału i wtedy dopiero podstrony króliczków będą kompletne.

Kolejnym krokiem w zmianach na Stronie Adopcyjnej będzie nowy sposób publikowania formularza adopcyjnego przeznaczonego dla osób chętnych adoptować danego królika. Dotychczas dokument miał format .doc i należało go pobrać ze strony, wypełnić a następnie przesłać do pośrednika drogą mailową. W chwili obecnej trwają prace nad opracowaniem formularza interaktywnego, który dostępny będzie po "kliknięciu" w miniaturowe zdjęcie przy ogłoszeniu danego królika. Swoją formą przypominał będzie formularze ankiet na stronach internetowych - otworzy się okno w przeglądarce internetowej, którego zawartość w prosty sposób pozwoli wypełnić i przekazać pośrednikowi potrzebne informacje.


27 marca 2006 r.

Od piątku 24 marca trwa akcja związana z 6-cioma króliczkami... z garażu. Tak, tak - to nie pomyłka - otrzymaliśmy list z prośbą o pomoc w opiece nad królikami, których właściciel zginął tragicznie. Rodzina zmarłego nie była w stanie zajmować się zwierzętami i postanowiła nam je przekazać.

Jak się okazało na miejscu, w nieogrzewanym, ciemnym garażu znajdowało się 6 królików w klatkach. Były przeznaczone na handel na pobliskim bazarze... Zwierzęta jeszcze tego samego zostały przewiezione przez jedną z wolontariuszek do 2 stowarzyszeniowych przechowalni. Były bardzo przestraszone, prawdopodobnie nie były w ogóle oswajane z człowiekiem.

Obecnie wszystkie króliki są już po ogólnych badaniach weterynaryjnych. Cała szóstka poszukiwać będzie domów jak tylko ich stan się ustabilizuje. Do tego momentu przebywać będą pod opieką wolontariuszek stowarzyszenia.

Utrzymanie takiej szóstki królików oraz zapewnienie im opieki weterynaryjnej jest nielada obciążeniem dla stowarzyszenia, dlatego - jak w każdej tak poważnej stytuacji -
zwracamy się z prośbą o wsparcie finansowe. Każda, wpłata na nasze konto, opatrzona dopiskiem "6 królików" przeznaczona zostanie na opiekę dla "garażowej szóstki".

>>> Zdjęcia "garażowej szóstki" <<<


luty / maj 2006 r.

W czwartek, 16 lutego, wiele godzin na badaniach spędził króliczek, którego losy opisywane już były poniżej (pod datą 24 stycznia 2006 r.). Ich wyniki mocno nas przestraszyły... króliczek ma dwa ropnie, zlokalizowane po jednej stronie głowy, nad korzeniami zębów górnych i pod dolnymi, w żuchwie. Rentgen wykazał, iż zwierzak może być poddany leczeniu - konieczna będzie operacja, polegająca na usunieciu zębów znajdujących się w bezpośrednim sąsiedztwie ropni. Kontynuacja leczenia wymagała będzie kilku (od 4 do 8) zabiegów oczyszczających miejsca po ropniach.

W tej historii najgorsze jest to, że ten króliczek przez całe swoje życie mieszkał w ciemnym garażu, odwiedzany tylko na karmienie... Ma 8 miesięcy i nie zaznał niestety domowego ciepła, dopóki nie został zabrany do stowarzyszeniowej przechowalni... Teraz, jak już pojawiła się odrobina nadziei, na znalezienie mu prawdziwego domu - okazuje się być tak bardzo chorym zwierzakiem :-(

Bardzo nam zależy na wyleczeniu króliczka, dlatego zwracamy się z prośbą o wsparcie finansowe. Koszty zabiegu, leczenia i późniejszej rehabilitacji będą wysokie... Każda, wpłata na nasze konto, opatrzona dopiskiem "królik z garażu" przeznaczona zostanie na jego leczenie.

O postępach leczenia będziemy informować na bieżąco. Obecnie możemy przekazać informację, że termin operacji został ustalony na czwartek, 23 lutego. Wykonania operacji podjęły się lekarki z warszawskiej lecznicy OAZA.

>>> Leczenie i zdjęcia Bzika <<<


24 marca 2006 r.

W sobotę, 18 marca otrzymaliśmy zgłoszenie osoby chcącej pilnie oddać swoją królicę. Na miejsce pojechaliśmy jeszcze tego samego dnia i po wypełnieniu formalności zajęliśmy się zwierzakiem. Okazało się bowiem, że króliczka (o imieniu Lucynka) ma wyraźną nadwagę i poprzez to zaniedbuje swoją higienę osobistą. Otyłość nie pozwala jej zgiąć się, by oczyścić okolice odbytu, co doprowadza w szybkim tempie do tak intensywnego zalegania poprzyklejanych do sierści "cekotrofów", że dochodzi do odparzeń skóry. O dyskomforcie królika z takim "balastem" przy ogonie nie ma potrzeby chyba dużo pisać...

Zaraz po wyjściu od byłej opiekunki królicy udaliśmy się do lecznicy weterynaryjnej "A-vet", gdzie Lucynka została oczyszczona z zalegającego kału i zbadana. Na szczęście stan skóry nie był jeszcze tak krytyczny jak mogło się zdarzyć, gdyby dłużej zwlekano z pomocą królikowi.

W chwili obecnej króliczka przebywa w jednej z naszych przechowalni pod opieką wolontariuszki. Okolice odbytu są co dzień przemywane a miejsca odparzeń smarowane maścią z antybiotykiem. Zgodnie z zaleceniami lekarki weterynarii Lucynka jest na diecie odchudzającej, której główną zasadą jest ograniczenie podawanego granulatu do minimum i dużo, dużo ruchu.

Lucynka szuka oczywiście nowego domu i troskliwego opiekuna, który konsekwentnie pomoże jej wrócić do prawidłowej wagi. Ogłoszenie i zdjęcia króliczki znajdziecie już na stronie.


UWAGA: Trwa akcja związana z sześcioma króliczkami, których opiekunka w obliczu tragedii rodzinnej zdecydowała się zgłosić do Stowarzyszenia z prośbą o pomoc. Konkretne informacje na ten temat będą zamieszczone niebawem.



17 marca 2006 r.

W środę 15 marca Bzik był na kolejnej serii zabiegów. Miał oczyszczony ropień - niestety jeszcze się ropa zebrała :-(, poza tym przepłukane kanaliki łzowe no i został wykastrowany. Wyraźną nadpobudliwość króliczka dostrzegły również lekarki i uznały, że jego stan zdrowia oraz ogólna kondycja pozwalają na przeprowadzenie zabiegu kastracji podczas jednego podania narkozy do oczyszczania ropnia. Bzik od wczoraj wieczór jest już z powrotem w przechowalni. Czuje się dobrze, nie sprawia wrażenia obolałego - bardzo ładnie je, jak przed zabiegami, załatwia się również bez zastrzeżeń.

Króliczek nadal przyjmuje zastrzyki z antybiotyku, ale częstotliwość ich podawania uległa zmianie i od ponad tygodnia jeździmy na iniekcje co drugi dzień. Kolejna wizyta w lecznicy przewidziana jest na 27 marca. >>> Leczenie i zdjęcia Bzika <<<


06 marca 2006 r.

Bzik (nasz garażowy króliczek) czuje się dobrze, jest bardzo żywy i wesoły. Cały czas przyjmuje antybiotyk w postaci zastrzyków. Nie ma kłopotów z jedzeniem nawet twardych pokarmów - ze smakiem pałaszuje niemoczony już granulat, jedynie siano chyba sprawia mu kłopot, ponieważ to pokarm wymagający znacznie intensywniejszego "siekania" przez królicze zęby. Próbuje je podjadać w niewielkich ilościach.

W środę 8 marca odwozimy Bzika do lecznicy na kolejny zabieg. W trakcie badania okaże się, czy będzie konieczność usuniecia jeszcze jednego zęba (jest takie prawdopodobieństwo). Tego dnia również panie lekarki oszacują, czy będzie można jednocześnie poddać królika zabiegowi kastracji. Po zabiegu i okresie obserwacji w lecznicowym szpitalu Bzik znów trafi do przechowalni.

Bardzo chcielibyśmy, aby po skończonym leczeniu Bzik trafił do domu, gdzie opiekunowie będą w stanie zapewnić mu wydzieloną część pokoju (mieszkania) bez zamykania w klatce. Ten króliczek jest bardzo kontaktowy, szybko się asymiluje i towarzyszy ludziom gdy tylko są w jego pobliżu. Będąc w przechowalni tylko pierwszy dzień przebywał w zamkniętej klatce...


01 marca 2006 r.

Króliczek z garażu jest już po operacji. Usunięcie zębów zniósł dobrze. Od 25 lutego mały Bzik (bo tak został nazwany) był w jednej z naszych przechowalni. Wczoraj, 28 lutego został przewieziony do lecznicy OAZA na drugi z kolei zabieg. Więcej o tym jak wygląda ogólna kondycja króliczka na podstronie >>> Leczenie Bzika <<<

Serdecznie dziękujemy wszystkim którzy przyczynili się do możliwości przeprowadzenia zabiegu i leczenia "króliczka z garażu" :-)





08 lutego 2006 r.

Czarna króliczka, której losy opisywaliśmy na Stronie Adopcyjnej, ma już docelowy dom i przyjaciela, o imieniu Desperado :-) Na zdjęciu obok właśnie oni, razem, na wizycie w lecznicy OAZA.










24 stycznia 2006 r.

12 stycznia, po sygnale jaki otrzymaliśmy od jednej z mieszkanek warszawskiego budynku wielorodzinnego, konieczna była nasza interwencja. W garażu podziemnym budynku, na miejscu postojowym, przetrzymywany był królik w klatce. Jego "opiekun" okazał się nie być Polakiem ani właścicielem zwierzęcia - "opiekował" się nim w czasie nieobecności właściciela, który - jak wyniknęło z późniejszych ustaleń - również królika trzymał w garażu...

W chwili obecnej królik znajduje się w naszej przechowalni, oczekuje dopełnienia formalności przekazania go stowarzyszeniu, by można było znaleźć mu prawdziwy dom.

Od dziś, z linku poniżej rubryki "Z ostatniej chwili", można będzie cofnąć się do archiwizowanych notatek tutaj zamieszczanych od 21 listopada 2005 r. Każda notatka zdjęta ze strony głównej trafi właśnie tam.


16 stycznia 2006 r.

Czarna króliczka (zwana Mambą) nadal przebywa w lecznicy OAZA, jednak jej stan zdrowia wyraźnie uległ już poprawie. Wyniki badań histopatologicznych wycinka macicy nie wykazały nowotwora. W tej chwili jedyny problem zdrowotny króliczki to ostre zapalenie pęcherza moczowego, którego leczenie jest nadal kontynuowane z wyraźnie pozytywnymi rezultatami :-) Czarna wygląda bardzo dobrze, jest spokojna i wg oznajmień lekarek - ma już zapewniony stały dom. Po wyjściu z lecznicowego szpitala trafi więc już "do siebie" - niestety z królikiem Maxem nie udało jej się zaprzyjaźnić.

Królik Lucek uratowany i przechowywany do tej pory w Lecznicy "Psi Los" (poniżej można jeszcze przeczytać o jego perypetiach) znalazł już nowy dom. 13 stycznia opuścił szpital i swoich wybawców z Pogotowia Ratunkowego dla Zwierząt.


10 grudnia 2005 r.

Pogotowie Ratunkowe dla Zwierząt uzyskało informację, że mieszkanka budynku przy al. Wyzwolenia 14 w Warszawie, znalazła przywiązanego sznurkiem do drzewa królika (samca). Zwierzak nie wymagał interwencji medycznej, jednak z przyczyn humanitarnych na miejsce wysłano karetkę ratunkową.

Aktualnie królik przebywa w szpitalu lecznicy Psi Los. Ma już nawet swoje nowe imię - Lucek. Poszukujemy Opiekuna dla tego sympatycznego zwierzaka. (UWAGA: Lucek ma już nowy dom)

>>> Zobacz zdjęcia <<<


05 grudnia 2005 r.

We wtorek 29 grudnia Czarna króliczka miała przeprowadzony zabieg sterylizacji. Ponieważ lekarzy zaniepokoił stan macicy i zmiany w okolicy jajnika, zostały wysłane do badania próbki tkanki (do Olsztyna - gdzie pracuje doskonały patolog) i teraz oczekujemy jeszcze na wyniki, które zapewne będą za około 2 tygodnie. Króliczka czuje się coraz lepiej i choć poprzedni właściciel bardzo ją zaniedbał, wygląda na to, że w porę otrzymała fachową pomoc i wszystko będzie dobrze :-). Obecnie króliczka jest już - być może - w swoim docelowym, nowym domu. Jeśli korzystnie zakończy się proces zaprzyjaźniania jej z równie czarnym kolegą Maksiem, to kłopoty Mamby (bo tak została nazwana przez jedną z wolontariuszek stowarzyszenia) już zakończone.

Na podstronie Czarnej z lecznicy (link: >>> Zobacz zdjęcia <<<) znajdziecie dwa zdjęcia, przedstawiające Mambę po zabiegu i odwiedzającego ją Maksia, który przyjechał na płukanie kanalików do lecznicy. Bardzo do siebie pasują. Trzymamy wszyscy kciuki, by zaprzyjaźniły się szybciutko i mieszkały razem.


29 listopad 2005 r.

Wczoraj Czarna miała przeprowadzone badanie moczu. Wynik był zły i dodatkowo miała pobieraną krew aby sprawdzić, czy nerki nie są uszkodzone. Wyniki badania krwi na szczęście wyszły dobre :-) Mała dostaje antybiotyk, codziennie ma robione kroplówki i dostaje leki moczopędne, a pupcia wygląda już całkiem nieźle. Być może trzeba będzie dokonać tam drobnej plastyki skóry, aby nie powracały stany zapalne, ale to okaże się już przed samym zabiegiem sterylizacji, który prawdopodobnie odbędzie się dziś lub jutro (środa, 30 listopada).


28 listopad 2005 r.

W czwartek 24 listopada czarna królica, o której mowa w powyższym apelu, została przewieziona przez osobę z Grupy Adopcyjnej Stowarzyszenia Pomocy Królikom do lecznicy OAZA. Tam, pod opieką lekarzy specjalizujących się z leczeniu królików, będzie hospitalizowana przez najbliżesze dni. Królica ma mocno odparzone okolice odbytu (co widać na jednym ze zdjęć zamieszczonych na podstronie ogłoszeniowej "Czarnej z lecznicy") i ma stwierdzoną infekcję dróg rodnych, jednak nie jest to jeszcze na 100% rozpoznane jako ropomacicze. Lekarze po wstępnych badaniach podejrzewają, że jeśli to ropomacicze - to otwarte, ale prawdopodobny bardziej jest obrzęk i stan zapalny macicy. Za zaleceniem lekarzy na razie nie będzie przeprowadzany zabieg sterylizacji, gdyż należy dać jej czas na zaleczenie odparzeń i ustabilizowanie organizmu. Jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

SERDECZNIE DZIĘKUJĘMY WSZYSTKIM, KTÓRZY ZECHCIELI SIĘ ZAANGAŻOWAĆ W RATOWANIE TEJ KRÓLICZKI :-)

  • Lekarzom z warszawskiej lecznicy przy ul. Abrahama 4 - za niedopuszczenie do uśpienia Czarnej i zapewnienie wstępnej opieki.

  • Lucynie, Natalii i Iwonie - za doglądanie małej w lecznicy, transport oraz prowadzenie całej akcji.
  • Lekarzom z warszawskiej lecznicy OAZA - za podjęcie się leczenia królicy na korzystnych dla stowarzyszenia warunkach.
  • Wszystkim, którzy wspomogli nas już finansowo na rzecz leczenia i opieki nad królicą.
Cały czas intensywnie poszukujemy Czarnej docelowego domu i dobrej opieki po okresie leczenia...


21 listopad 2005 r.

21 listopada 2005 r. otrzymalismy informację, że w jednej z warszawskich lecznic weterynaryjnych przebywa 6-7 letnia królica, którą przyniesiono z zamiarem uśpienia. Lekarze tejże lecznicy nie zgodzili się na to i zatrzymali ją u siebie z myślą o znalezieniu jej nowego opiekuna i domu. Jak się okazało po wstępnych badaniach, królica cierpi na infekcję dróg rodnych - być może jest to ropomacicze. Stowarzyszenie Pomocy Królikom uczestniczy w poszukiwaniu samicy opiekuna, lub choćby przechowalni na czas znalezienia jej docelowego domu, ponieważ w lecznicy nie ma warunków aby mogła tam zostać. Przechowalnie stowarzyszeniowe są obecnie mocno przepełnione, nie możemy zapewnić samicy lokum, dlatego apelujemy o pomoc w tej kwestii. Z powodu jej stanu zdrowia prawdopodobnie konieczne będzie przeprowadzenie zabiegu sterylizacji i leczenie - na ten cel, jak również na późniejszą rekonwalescencję samicy potrzebne będą fundusze, których rozpoczynamy zbiórkę. Wszyscy, którzy chcieliby w taki sposób pomóc chorej królicy mogą dokonywać wpłat na konto Stowarzyszenia Pomocy Królikom z dopiskiem "Czarna z lecznicy".

Ogłoszenie adopcyjne Czarnej oraz kontakt do osoby pośredniczącej z Grupy Adopcyjnej SPK znajduje się po prawej stronie w kolumnie ogłoszeń.


NASZ APEL KIERUJEMY RÓWNIEŻ DO LECZNIC WETERYNARYJNYCH mających doświaczenie w leczeniu królikow, które mogłyby zaofiarować nam wsparcie w kwestii zabiegu, hospitalizacji oraz leczenia królicy. Prosimy o kontakt pod adresem adopcje@kroliki.net

Nie wychowuj dzieci kosztem zwierząt

© 2004 - 2010  Adopcje Królików - Stowarzyszenie Pomocy Królikom